-Czy do cholery w końcu wyjdziesz ze swojego pokoju?!
Dziewczyna szybko otworzyła drzwi, wyrzuciła przez nie kawałek kartki i zamknęła je równie szybko.Łusko oka podniosła z podłogi kartkę, na której był jedynie mało czytelny (ale wystarczający do rozszyfrowania) napis ,,SPIERDALAJ''. Taaak. Ah te problemy młodzieży..
-TO NIE!-Wąż krzyknęła do zamkniętych przed jej nosem drzwi i poszła wzdłuż korytarza, a następnie zeszła na parter do wielkiej hali, którą była stołówka. Ustawiła się w kolejce przy bufecie, razem z ponad setką innych, czekających na obiad. W tym miejscu, pośród około 150 dzieciaków i nastolatków, było 12 postaci, które całkiem odróżniały się od innych. Dziewczyna, która próbowała wyciągnąć kogoś, nazywa się Renesmee. Renesmee Smith. W pierwszej chwili można ją wziąć za zwykłą 16 latkę. Było jednak coś, co sprawiało, że była jedną z tych 12 postaci. Miała długie do ziemi, zaplecione w dwa warkocze, ciemno zielone włosy, rozjaśniające się stopniowo. Miała na sobie czarną koszulkę, trochę za dużą z pentagramem i nieco podarte leginsy. Jedna nogawka była ciemno zielona, a druga w odcieniu młodej, wiosennej trawy. Chodziła w glanach. Lewe oko miała zielone, a prawe czerwone. Wystające kły węża oraz łuski pod prawym okiem, na lewym policzku, szyi, rękach i całym kręgosłupie. No i naj ważniejsze.. Miała długi ogon węża.
-Heeeeeeeeej!-Do węża podbiegła dziewczyna, o długich blond włosach, z wiśniowymi pasemkami.
-Tak tak, hej.-Spojrzała na królika.
Tak. Królika! Owa blondynka miała białe, królicze uszy i mały, puszysty ogonek. Na prawym oku miała kawową łatkę, a złote oczy lśniły jak zachód słońca. Miała na sobie żółtą bluzę, pomarańczową koszulkę z czarnym konturem króliczej głowy. Różową spódniczkę w czarną kratkę, błękitne podkolanówki i jasno różowe, wysokie trampki. Jej mina zawsze wyglądała jak ,, :3 ''. Nazywała się Nejara Jumper.
-Co dziś na obiad???-Z uśmiechem wepchnęła się do kolejki, przed Renesmee.
-Ej! Na koniec!-Syknęła.
-Oj tam oj tam.-Uśmiechnęła się na swój uroczy sposób i poczochrała włosy Smee.
-NIE DOTYKAJ MOICH WŁOSÓW!-Zasyczała jak wściekła kobra i odsunęła się.-Słono zapłacisz, jeśli jeszcze raz je tkniesz!
-Ale się boję. Co mi zrobisz ze swojej wysokości 1,43?-Tym razem jej uśmiech, choć nadal uroczy, miał w sobie nutę chamstwa. W sumie miała odrobinę racji, była w końcu wyższa o prawie 10 cm, ale i tak obie były w tym samym wieku.
Kolejne 5 minut stania w kolejce, obie spędziły na dogadywaniu sobie wzajemnie. W końcu każda z nich odebrała jednak tace z obiadem. Dziś ziemniaki, surówka i jakieś mięso. Zapewne żeberka.
-Fuuuuuuu! Nie tknę tego!-Nejara stwierdziła dotykając mięso palcem.
-Co znowu?..-Łusko oka zapytała znudzona.
-To jest nieetyczne!-Wzięła mięso w dwa palce, by jak naj mniej się ubrudzić i przełożyła je na tacę Smee.
-Głupia jesteś. Nie wiesz co tracisz.-Ucieszyła się z dodatkowej porcji mięsa.
Nej za to wytarła palce w bluzę jakiegoś innego ,,tępego bachora'', jak to mawiała na ludzkie dzieci. Obie usiadły przy stoliku pod oknem, przez które zaglądał stary dąb, mający zapewne około 200 lat. Blat był cały pomazany i podrapany. Widniały na nim imiona 12 zwierząt. Mhm, zwierząt! Ale o tym później. Nej zaczęła jeść, kiedy wąż siedziała i wpatrywała się w imię Iso.
-Co ci jest? Nie jesteś głodna?-Zapytał królik. Mimo,że nie zbyt lubiła Renesmee, martwiła się o nią, tak jak i o wszystkie zwierzęta.
-Zastanawia mnie, co robi Iso? Od tygodnia nie wychodzi z pokoju. Tylko pisze na karteczkach albo wysyła SMS-y. A jak ostatnio u niej byłam, to zemdlała.
-Czemu?-Słuchała zaciekawiona tym faktem.
-Nie wiem co jej do łba strzeliło, ale ucięła sobie kawałek skóry i próbowała go opalić nad żarówką. No a jako, że nic nie zrobiła z raną, to przez krwawienie zemdlała. Sama do końca nie ogarniam jak, ale zemdlała. I od tam tego czasu siedzi w pokoju.
-Oby niczego nie kombinowała.-Zaśmiała się.
-Bawi cię to?!-Prychnęła.
-Nie, no co ty!
Smee wzięła kawałek ziemniaka i rzuciła go w stronę blondynki. Ta zrobiła jednak unik i warzywo uderzyło w twarz jakiegoś przechodzącego chłopaka.
-RUN FOREST RUN!!!!-Zielono włosa krzyknęła podjarana i wystraszona za razem, i uciekła ze stołówki.
Nim Nejara zdążyła się ruszyć, chłopak podszedł do niej i strzelił ją z liścia, aż ta spadła z krzesła. Po chwili ktoś uderzył chłopaka, ten jakąś dziewczynę i na stołówce rozpoczęła się walka, niczym na ,,Bitwie Pięciu Armii'' w Hobbicie. Królik szybko wstała i uciekła za wężem naj krótszą z możliwych dróg, unikając ciosów.
-CZEKAJ NA MNIE!!-Krzyknęła wbiegając na schody i goniąc śmiejącą się Renesmee.
Jeez, gdyby nie to, że uważam, że mam za dużo blogów, to założyłabym jeszcze kilka. :l Jak widzę, Ty nie masz z tym problemów i oby tak dalej! Jak zwykle [no bo jak inaczej] zaje - super - biście mi się podoba, no i oczywiście, bo jakby inaczej, będę cierpliwie czekać na resztę, żono. :l
OdpowiedzUsuńAwwww thx ^^
UsuńDziś może nowy rozdział będzie,bo mam supi pomysł ^^