-Pewnie ją tam zjedli..-Zaśmiała się do siebie na myśl o tym, jak Nej ratowała się ze stołówki.
-Kto ją zjadł? Za co?-Iriz stała oparta o ciemno szarą ścianę.
-Ooooo..Iriz!-Krzyknęła lekko przestraszona niespodziewanym ,,atakiem''.-Na stołówce jest mała bitwa, a Nejara chyba oberwała.-Zaśmiała się lekko.
-A kto wywołał tą bitwę? Hmm...Niech zgadnę, Ty?-Zamachała ogonem.
Iriz Howl, 17 latka, o długich, zaczesanych na lewo, purpurowych włosach. Pięknych różowo czerwonych oczach. Ma czerne uszy dobermana, oraz ogon psa tej samej rasy. Każde ucho ozdabiają 3 złote kolczyki. Ubrana w ciemno czerwoną koszulkę i jeansową kurtkę. Czarne, trochę potargane leginsy i granatowe, prawie czarne, glany.
-Nie wiesz może, jak wyciągnąć Iso z pokoju?-Spytała Smee siadając na podłodze.
-Może tatuaż?-Stwierdziła podwijając rękawy kurtki, pokazując tatuaże kości na rękach oraz dłoniach i palcach.
-Dobry pomysł. Ale ona z pokoju nie wyjdzie.
-To zrobimy tak..-I w tym momencie Iriz wyjawiła swój prawie szatański plan.
Wieczorem około godziny 20.00, Smee zakradła się do pokoju Iso. Jak? Przez okno, a jakże inaczej. Koń akurat spała zawinięta w koc..Na biurku. Wąż podeszła po cichu do drzwi i otworzyła je, bo Iso od zawsze zamykała się od środka. Otworzyła po cichu drzwi i do środka weszła Iriz. Obie spojrzały na biurko, ale Iso nie było. Leżał tylko zielony koc. Wąż zauważyła uchyloną szafę i podeszła do niej. Pewna, że dziewczyna tam się kryje, otworzyła drzwi. Nie było tam jednak nikogo. Iriz i Renesmee zaczęły przeszukiwać pokój, ale nie znalazły Iso. Nagle ktoś rzucił papierową kulką w głowę psa. Ta złapała ją nim upadła i rozwinęła.
GTFO
-Ha! Zdradziłaś się!-Zaśmiała się Iriz. Gdy tylko wywęszyła konia, wybiegła na korytarz i zbiegła na 3 piętro, a wąż za nią.
Obie dobiegły do okna na końcu korytarza. Na parapecie leżała jedna z 50 bransoletek Iso, a obok karteczka z napisem ,,Ups". Dziewczyny wróciły do pokoju. Drzwi zamknięte z karteczką ,,No chyba nie".
-No what the fuck?! Jak ona...-Howl dostała potężnego mind fuck'u.
-To jest Iso, tego nie ogarniesz.-Syknęła Smee i wskoczyła na plecy przyjaciółki.-A teraz patatajaj! Niech węch cię prowadzi!
Po około 2 godzinach poszukiwać, znalazły tylko kilkadziesiąt karteczek. Oblazły cały budynek i teren w koło, nawet drzewo. Nigdzie jej nie było. Cały plan poszedł na marne. Obie postanowiły wrócić do siebie. Na 2 piętrze usłyszały coś jednak. Iriz przysiadła na schodach, Smee zeszła z niej i zakradła się za róg. Wyjrzała, ale nim kogoś zobaczyła, w jej stronę poleciał kamień. Szybko schowała głowę unikając ciosu. Obie słuchały. Ktoś wyraźnie się kłócił. Chłopak i dziewczyna. Tak..Łatwo rozpoznać po setkach przekleństw na sekundę, że to tygrys i Iso. Po chwili dźwięk tłuczonego szkła i kroki. Jedno z nich szło w stronę dziewczyn kryjących się przy schodach. Chwilowa panika, po czym obie skryły się w męskiej toalecie. Smee wyjrzała przez szparę w drzwiach. Tygrys przystanął przy schodach, jakby nad czymś się zastanawiał i po chwili poszedł na wyższe piętra. Dziewczyny wyszły pewne, że nie ma zagrożenia. Okno na końcu korytarza było wybite. Na parapecie siedziała wysoka, chuda jakby sam szkielet, dziewczyna. Iso Fire_Storm. Wpatrywała się swoimi dziko zielonymi oczyma w płomień zapalniczki. Smee niechcący stuknęła ogonem w drzwi. Iso odwróciła jedno z swych karych, końskich uszu w stronę dźwięku. Wstała, poprawiając moro koszulę. Zgasiła zapalniczkę i schowała ją do kieszeni czarnych, skórzanych rurek. Wysokie, czerwone trampki były czymś ubrudzone, podobnie jak szara koszulka. Poprawiła zieloną grzywkę, która współgrała z krótkimi, czarnymi włosami. Puściła do węża papierowy samolocik z napisem ,,I co teraz?...''. Gdy Smee odczytała napis, dziewczyny nie było. Iriz pobiegła na schody. Jednym, celnym rzutem, trafiła Iso w głowę kamieniem. Ta padła na podłodze 3 piętra jak długa. Wąż podbiegła do Howl.
-Debilu, a jeśli ją zabiłaś?!
-Pfffff...Nic jej nie będzie. Raptem rana. Jeśli we łbie jej się bardziej nie popieprzy, a wręcz ,,naprawi'' to będzie cud.
-No wszystko supi fajnie, ale co teraz? Jest już późno.
-Teraz, to my targamy ją do Klaudii.
~Tydzień później~
-ISO DO CHOLERY, OTWIERAJ PIERDOŁO ASPOŁECZNA!!-Renesmee znów krzyczała do drzwi.
Powtórzyła się sytuacja z przed tygodnia : Smee dostała tylko karteczkę.
Nie. Po tym co mi zrobiłyście to nie!! Ale...
..skrzydła fajne..
[:<
Na twarzy Smee pojawiła się dzika podjara. Zeszła na 1 piętro w umówione miejsce pod automatem z napojami.
-I co?- Howl stała oparta o automat.
-ACHIEVEMENT GET!!